Discussion about this post

User's avatar
Krzysiek's avatar

> Reforma PIP nie zakłada dowolnej ingerencji w umowy, lecz możliwość ich zmiany wyłącznie wtedy, gdy mamy do czynienia z fikcją prawną. Mówimy o wyłapywaniu oszustwa, a nie o represjach wobec uczciwych firm.

Reforma zakładała, że to urzędnik, a nie sąd, decyduje, kiedy mamy do czynienia z fikcją prawną. To absolutnie nie oznacza, że fikcja prawna faktycznie występowała - zwłaszcza że decyzja urzędnika miała być niezależna od woli obu zainteresowanych stron.

> Każda, nawet minimalna zmiana na korzyść pracowników ma rzekomo prowadzić do katastrofy gospodarczej.

Współpracuję na B2B i ta zmiana absolutnie nie była na moją korzyść. Na korzyść byłoby zmniejszenie obciążenia podatkowego nałożonego na UoP - to bym docenił.

> Mam zresztą lepsze zdanie niż Solska o polskich przedsiębiorcach. Uważam, że większość z nich nie utrzymuje się na rynku wyłącznie dzięki omijaniu prawa.

Decyzja miała mieć rygor natychmiastowej wykonalności. W połączeniu z faktem, że sprawy w sądach pracy ciągną się latami, nie jest to dobry kierunek.

Te elementy jednak nie spowodowałyby bankructwa. Elementem powodującym bankructwa jest działanie prawa wstecz. Urzędnik mógłby, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności, wygenerować olbrzymie koszty dla praktycznie dowolnej firmy.

Weźmy firmę, z którą współpracuje małych działalności na B2B i każda z nich wystawia miesięcznie fakturę na ok. 15 000 zł brutto. Jakiś mały software house, agencja marketingowa czy biuro projektowe. Wtedy za każdy rok, per umowa, trzeba dopłacić ok. 55 000 zł. Czyli 5 lat wstecz x 10 osób daje jakieś 2 750 000 zł. Termin wpłaty tych zaległych składek to 14 dni. To jest wyrok śmierci dla niemal każdego MŚP.

A jeśli urzędnik się pomyli? "To bardzo nam przykro", ale w momencie wydania wyroku sądu firma nie będzie istniała od kilku lat. Urzędnik oczywiście będzie bardzo smutny, ale na tym konsekwencje dla niego się skończą.

Naprawdę olbrzymie pole do błędów i nadużyć. To jest odpowiednik prawa, gdzie urzędnik może nakazać wyburzanie budynków z natychmiastową wykonalnością, a jeśli poszkodowany wygra sprawę w sądzie, to nie usłyszy nawet przepraszam.

Bronek's avatar

O ile co do meritum się zgadzam, to brak jednoznacznych kryteriów też mnie niepokoił. Urzędnicza uznaniowość jest niestety zawsze krokiem w kierunku... Patologii systemu.

4 more comments...

No posts

Ready for more?